sobota, 22 grudnia 2012

Na śmietnik

Odkąd nie mogę nic napisać,
choinka robi się z roku na rok mniejsza,
a okazjonalne bombki zmieniają się
w codzienną bombę.

Tracę łańcuch. Jak uwolniony pies.
Brnę po pas w czasownikach,
co to przy filmie akcji się przydają,
a w wierszu mniej.

Drę pasy z tapety, zmieniam krajobraz
z wyspami, na krajobraz szarych plam
w pamięci, co to za młodu
była niezawodna.

Wyrzucam sobie siebie.

10 komentarzy:

  1. A gdyby tak cały świat opisać za pomocą poezji? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że Cię tu widzę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. choroba mnie zmogła, zmysły prysły

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja chyba tracę wzrok, tyle, że powolutku...
    A co Ci to?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, u mnie tez jakieś podejrzenia o jaskrę, ale tym razem jakiś kaszel, zipiemy ledwo, oj zipiemy:))ja sie już boje do tych ... chodzić, zaraz coś znajda.

      Usuń
  5. To proszę dbać o oczy!!!! Koniecznie!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mogę. Jestem uzależniona od czytania :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ten śmietnik to jakieś takie rozliczenie samej z sobą?
    A o oczy mnie dba i się miłością do czytania nie wymiguje:))

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie, raczej nie. Jak w każdym przypadku napisanego przeze mnie tekstu jest to w dużym stopniu jednak kreacja :)

    OdpowiedzUsuń