czwartek, 23 listopada 2017

Dla jasności

Łzy mi na niebie lśnią
 Gabriel Danilczuk


A słońce to widzi nie patrząc.
Ślepe słońce, to mądre słońce.
A łuk całkiem nie triumfalny-
histeryczny.
Wadliwy jak proteza serca,
jak  kamień rzucony na dno
stu dni i stu nocy nieprzespanych
z powodu grypy, złamań serca,
zamyśleń depresyjnych, wzlotów.

piątek, 10 listopada 2017

Zupełnie podobnie jak sąsiad

Nie zaglądam dwa razy do tej samej kieszeni.

Nie przepraszam zuchwale.
Czoła nie marszczę odkąd się nie gniewam, ani nie dziwię,
bo tak  jest łatwiej dotrwać do wieczności
z twarzą gładką jak dupa.

Modlę się żeby  nikt, nigdy nie sformułował zarzutu,
lub też aby się natychmiast po sformułowaniu go odchrzanił.

Oswajam się z fajansem w każdym tego słowa znaczeniu.
Bywam  rozkosznie udobruchany.


czwartek, 9 listopada 2017

miss you

Brnę w czasowniki.
Rozmieszczam je  według paragrafów.

Prominentni próbują promieniować.

Burzę się pod drzewami,
aż pomiędzy stronami akt  tworzą się struny.

Młotek, aukcja, jak smutno.

Pajęcza siatka – trzpiotka. 

wtorek, 31 października 2017

Wielu


wielu naszych
nie zdążyło z youtube`a  wysłuchać ad vocem
pospiesznych pomruków w grocie Griega

wielu podskórnie czuło -
życie graniczy ze śmiercią
o kawał blachy
i podwójny błysk w oku

na cmentarzu jest pewna samotna ławka,
na której usiąść nie wolno

należy ten ból życia
unieść na stojąco

sobota, 21 października 2017

Pro-gram

Prapoezja, propoezja, prepoezja.
Pisać się nie chce. Spać się nie chce.
Praproprecować też nie chce się.
Cholercia, zatem gdzie nas niesie?

Do tańca oraz różańca. W Argentynie.

środa, 4 października 2017

Szafiarka

Młode koty w październiku są  pierwsze,
ponad wiewiórką, jeżem i  świerszczem.
Początki jesieni, jak kocie igraszki w paski,
 deszcz, wiatr, błoto,  babie lato bez łaski..

Grzyby rude, brązowe koty w przedpokoju
sierściste, nadaktywne, zaprawione w bojach.
W przedpokoju młodych  kotów jest miejsce,
ale w garderobie jest na szczęście moje.

sobota, 30 września 2017

Wizjonerzy

Bez okularów widzą punkty w czasie,
jak nagrody. Przyszłość przynosi
chimeryczne zmiany.

Płaczą nad tobą, chociaż jeszcze
nie umarłeś. Zatopił cię strumień
rozpędzonych świetlików.

Kiedy się znowu odezwiesz,
nie krzycz.

Przeczekam braki, aż się dopełni
szklana wanna, w której rozważam,
co bardziej niesprawiedliwe.