piątek, 24 marca 2017

Cyrkiel i metody

Alternatywne metody komunikacji:
poezja,
piktogramy,
makaton.

Śledzie i polityka.


Mielizny  błyszczą intelektualnie.

czwartek, 9 marca 2017

Calineczka z metra

Była najmniejsza w klasie
i agresywna tylko w ostateczności.
Łowiła chmury na zapałki i przyczepiała je do sufitu.
Wszystkie te tak zwane cumulusy.

Aż  tu nagle pewna gwiazda podeptała jej ogródek.
Wspaniała, wyniosła i okazale się prezentująca w portfolio pewnego head huntera.
A Calineczka na to w mordę i nożem.
Odwiedzili ją w domu oskarżyciele.
Wycisnęli z niej przeprosiny,
jak z pomidora sok.

Udrapowała sobie włosy
na wręczenie dyplomu
i na liściu ruszyła Wisłą
do Krakowa.

Chrząszcz
brzmiał
w kinie.

W prawdziwym świecie
grzmiał cymbał.




niedziela, 5 marca 2017

Delfin

Kładę się w wannie do połowy pustej
i nasłuchuję w pozie embrionalnej
dźwięków  Matki Ziemi.  Płaczemy.

Jestem delfinem w konserwie,
motylem na szpilce, jestem tobą,
jestem nim, jestem wszystkimi.

Ciasno mi i ciemno w tej wannie,
bo zgasło we mnie światło. Mroku
pozostaw fotony i szal na głowę.

Zmarzłam, poruszam płetwą, a ona
dzieli się  na pięć palców, jeden z nich
pokazuje fucka, drugi „chodź no tu mała”,
trzeci nie chce, żeby go ucięli, a czwarty
walczy z piątym, który wskazuje okej.

Gubimy płetwy. Jemy z wiadra.
Boimy się przestać pracować do nocy.
Jestem wami wszystkimi.

czwartek, 2 marca 2017

Prapropre

Poeta zbyt młody nie czuje się ambitnie.
Analizuje.
Biedzi się nad wersami  - ponad dachami.

Biada  Tobie w żałobie.
Ewentualnie w słoju z formaliną.
Prepaidowe karty nie miną.
Żarcie, cukier, sól,
tłustej duszy ból
i spasionej.

Że też  nie wypowie się chomik
w gazecie opiniotwórczej,
bo nie ma opiniotwórczych gazet.
Są gazety
w zwisie, jak krawaty
modne i blade.

Nie czas na epopeje,
czas na bóle zębów.
Póki nie zaadaptuje się robot
na dentystę

ateistę.

czwartek, 23 lutego 2017

Narodziny poniżej poziomu może...

Kiedy prawda przegrywa, rośliny owijają się wokół szyi,
wnikają w błękitną siatkę naczyń, przelewają toksynę na raz,
a dyskoteka tonie w złudzeniach.

Kto tańczy ten jest przeciw, kto płacze,
ten się usmarcze, po pas, dla mas.

sobota, 18 lutego 2017

wiersz numer zero dwa

Aksamitny, pofałdowany dywan lasu
utula mnie jak matka, przeprasza, że nie może zostać cały czas
i zamienia się w szorstką rękawicę do masażu
na większość roku.

Deszcz, śnieg, błoto, praca do świtu, odmrożone ręce.
Miło jest tylko misiom pod poduszką z przedszkolaków.