czwartek, 23 lutego 2017

Narodziny poniżej poziomu może...

Kiedy prawda przegrywa, rośliny owijają się wokół szyi,
wnikają w błękitną siatkę naczyń, przelewają toksynę na raz,
a dyskoteka tonie w złudzeniach.

Kto tańczy ten jest przeciw, kto płacze,
ten się usmarcze, po pas, dla mas.

sobota, 18 lutego 2017

wiersz numer zero dwa

Aksamitny, pofałdowany dywan lasu
utula mnie jak matka, przeprasza, że nie może zostać cały czas
i zamienia się w szorstką rękawicę do masażu
na większość roku.

Deszcz, śnieg, błoto, praca do świtu, odmrożone ręce.
Miło jest tylko misiom pod poduszką z przedszkolaków.

sobota, 21 stycznia 2017

O ciętych i łamanych

Każdemu otrzymanemu kwiatu
robiłam jakąś krzywdę.
Jedną piękną płomienną różę połamałam niechcący na kawałki,
bukiet herbacianych wił się i usychał w oczach.
Nie ratowałam, grałam na czas, trwało parę dni.
A co uczyniłam wszystkim tym kwiatom
wróciło. Usychałam, wiłam się,
próbowałam połamać.
Parę dni.

piątek, 20 stycznia 2017

Gwiazda

Była zbyt mała, żeby stać się wielką,
oraz zbyt lekka, żeby opaść na dno.

Biła na alarm, lecz nikt jej nie słyszał,
bo struny głosowe miała w pętelki.

Borowiki urosły,
a rosa w trawie wyschła.
Nikt nie przeszkadzał słońcu
umierać.




Wiedza, wiedzuchna

Bierze się ze wspomnień.
Opowiadamy bajki, jemy struclę serową,
a misia zabieramy w torebce lub portfeliku wychodząc z domu.
Najpierw jest duży, później malutki, schowany na dnie.

Wszystko jak trzeba, tylko księżyc
ma na czole dziwną zmarszczkę.
Możliwe, że wpływa na lądy
przy pomocy wody.
Podejrzewamy
dojrzewające poziomki
 i czekamy na krasnoludka.
Wyskoczy z kapelusza zamiast królika
i zakrzyknie: "Niech żyje monarchia wierzchnich ubrań".



sobota, 14 stycznia 2017

Tak, tak, nie, nie.

Teraźniejszość nie rodzi problemów.
Rodzi wiersze i małe koty, które kiedyś dorosną
i przycisną cię do podłoża z cieniutką warstwą torfu.
I wtedy narcyz w tobie obumrze.
Narodzi się surrealista.