niedziela, 23 kwietnia 2017

Aniele...

Aniele Boży, Stróżu mojego cudownego domu,
proszę o sześćset lat pokoju, żeby moje dzieci,
wnuki i prawnuki mogły wreszcie wyrwać się
z więzienia fizjologii(chleb, herbata, kołdra i łuk)
 i przejść do celi umysłu (listy i znaki symboliczne),
żeby sławić słowika i cuda wszelkimi zmysłami
odbierane jako dobro, prawda, piękno.
A powszechne zyski niech połączą świat,
zamiast dzielić go na lwa i pardwę.

Amen.

sobota, 8 kwietnia 2017

***

Moja zaciśnięta pięść jak kwiat róży,
nadgarstek zbyt cienki, by dźwignąć cegłę,
ścięgna niezbyt powściągliwie trwają.
Dlatego nie podawaj mi ciężarów,
nie proś o wiele, nie czekaj.

Do tego by stworzyć bukiet,
brak mi trzeciej ręki
i dwóch kolców.

Domu nie będzie miał kto posprzątać,
bo Kopciuszek ma swoje powody.



piątek, 31 marca 2017

Zakłopotany

Polska Kasandro w wianku ze słomy i zapałek.
Modlisz się o iskrę, myślisz obrazami,
nieważne nazywasz istotnym, wstajesz
i zaraz wstajesz jeszcze bardziej.
Natomiast  ja, twój życzliwy fan,
już od dawna nie wiem,
czy jestem dumny,
czy się wstydzę.

piątek, 24 marca 2017

Cyrkiel i metody

Alternatywne metody komunikacji:
poezja,
piktogramy,
makaton.

Śledzie i polityka.


Mielizny  błyszczą intelektualnie.

czwartek, 9 marca 2017

Calineczka z metra

Była najmniejsza w klasie
i agresywna tylko w ostateczności.
Łowiła chmury na zapałki i przyczepiała je do sufitu.
Wszystkie te tak zwane cumulusy.

Aż  tu nagle pewna gwiazda podeptała jej ogródek.
Wspaniała, wyniosła i okazale się prezentująca w portfolio pewnego head huntera.
A Calineczka na to w mordę i nożem.
Odwiedzili ją w domu oskarżyciele.
Wycisnęli z niej przeprosiny,
jak z pomidora sok.

Udrapowała sobie włosy
na wręczenie dyplomu
i na liściu ruszyła Wisłą
do Krakowa.

Chrząszcz
brzmiał
w kinie.

W prawdziwym świecie
grzmiał cymbał.




niedziela, 5 marca 2017

Delfin

Kładę się w wannie do połowy pustej
i nasłuchuję w pozie embrionalnej
dźwięków  Matki Ziemi.  Płaczemy.

Jestem delfinem w konserwie,
motylem na szpilce, jestem tobą,
jestem nim, jestem wszystkimi.

Ciasno mi i ciemno w tej wannie,
bo zgasło we mnie światło. Mroku
pozostaw fotony i szal na głowę.

Zmarzłam, poruszam płetwą, a ona
dzieli się  na pięć palców, jeden z nich
pokazuje fucka, drugi „chodź no tu mała”,
trzeci nie chce, żeby go ucięli, a czwarty
walczy z piątym, który wskazuje okej.

Gubimy płetwy. Jemy z wiadra.
Boimy się przestać pracować do nocy.
Jestem wami wszystkimi.