Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warszawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warszawa. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 lutego 2025

Alarm - Antoni Słonimski


"Uwaga! Uwaga! Przeszedł!

Koma trzy!"

Ktoś biegnie po schodach.

Trzasnęły gdzieś drzwi.

Ze zgiełku i wrzawy

Dźwięk jeden wybucha i rośnie,

Kołuje jękliwie,

Głos syren - w oktawy

Opada - i wznosi się jęk:

"Ogłaszam alarm dla miasta Warszawy!"


I cisza.

Gdzieś z góry

Brzęczy, brzęczy, szumi i drży.

I pękł

Głucho w głąb.

Raz, dwa, trzy,

Seria bomb. 


To gdzieś dalej. 

Pewnie Praga.

A teraz bliżej, jeszcze bliżej.

Tuż, tuż.

Krzyk jak strzęp krwawy.

I cisza, cisza, która się wzmaga.

"Uwaga! Uwaga!

Odwołuję alarm dla miasta Warszawy!"


Nie, tego alarmu nikt już nie odwoła.

ten alarm trwa.

Wyjcie, syreny!

Bijcie, werble, płaczcie, dzwony kościołów!

Niech gra

Orkiestra marsza spod Wagram,

Spod Jeny.

Chwyćcie ten jęk, regimenty,

Bataliony, armaty i tanki,

Niech buchnie,

Niech trwa

W płomieniu świętym "Marsylianki"! 


Kiedy w południe ludzie wychodzą z kościoła

Kiedy po niebie wiatr obłoki gna,

Kiedy na Paryż ciemny spada sen,

Któż mi tak ciągle nasłuchiwać każe?

Któż to mnie budzi i woła?


Słyszę szum nocnych nalotów.

Płyną nad miastem. To nie samoloty.

Płyną zburzone kościoły,

Ogrody zmienione w cmentarze,

Ruiny, gruzy, zwaliska,

Ulice i domy znajome z dziecinnych lat,

Traugutta i Świętokrzyska,

Niecała i Nowy Świat.

I płynie miasto na skrzydłach sławy.

I spada kamieniem na serce. Do dna.

Ogłaszam alarm dla miasta Warszawy.

Niech trwa!


1939


wtorek, 18 lutego 2025

Pieśń o żołnierzach z Westerplatte - Konstanty Ildefons Gałczyński


Kiedy się wypełniły dni

i przyszło zginąć latem,

prosto do nieba czwórkami szli

żołnierze z Westerplatte.


(A lato było piękne tego roku).


I tak śpiewali: Ach, to nic,

że tak bolały rany,

bo jakże słodko teraz iść

na te niebiańskie polany.


(A na ziemi tego roku było tyle wrzosu na bukiety.)


W Gdańsku staliśmy tak jak mur,

gwiżdżąc na szwabską armatę,

teraz wznosimy się wśród chmur,

żołnierze z Westerplatte. 


I ci, co dobry mają wzrok

i słuch, słyszeli pono,

jak dudnił w chmurach równy krok

Morskiego Batalionu.


I śpiew słyszano taki: — By

słoneczny czas wyzyskać,

będziemy grzać się w ciepłe dni

na rajskich wrzosowiskach.


Lecz gdy wiatr zimny będzie dął

i smutek krążył światem,

w środek Warszawy spłyniemy w dół,

żołnierze z Westerplatte.


1939 

poniedziałek, 17 lutego 2025

Żołnierz polski - Władysław Broniewski


Ze spuszczoną głową powoli

idzie żołnierz z niemieckiej niewoli.


Dudnią drogi, ciągną obce wojska, 

a nad nimi złota jesień polska.


Usiadł żołnierz pod brzozą u drogi, 

opatruje obolałe nogi.


Jego pułk rozbili pod Rawą,

 a on bił się, a on bił się krwawo,


szedł z bagnetem na czołgi żelazne,

 ale przeszły, zdeptały na miazgę. 


Pod Warszawą dał ostatni wystrzał, 

potem szedł. Przez ruiny. Przez zgliszcza.


Jego dom podpalili Niemcy 

A on nie ma broni, on się nie mści...


Hej! ty, brzozo, hej ty brzozo-płaczko, 

smutno szumisz nad jego tułaczką,


opłakujesz i armię rozbitą

 i złe losy, i Rzeczpospolitą...


Siedzi żołnierz ze spuszczoną głową, 

zasłuchany w tę skargę brzozową, 


bez broni, bez orła na czapce,

 bezdomny na ziemi - matce.