środa, 14 października 2020

Bez oddechu

Od dwudziestu lat nieustannie czuję się źle,

boję się, nie mogę oddychać, spać, ani jeść.

Ostatnio cały świat do mnie dołączył.


 

wtorek, 28 kwietnia 2020

Stworzona z Whartona


Opatulona Joyce`m
zesłana w maliny
przez Goscinny
i strasznie płacząca
po macabre dąsach.

Przepraszam, że czytam,
zamiast przebierać w celebrytach.

Pójdę, przeplotę Idiotę
z kaszalotem.

I się nie pokłonię
mamonie.



niedziela, 13 października 2019

piątek, 11 października 2019

"Biegun Półnosny"


Ja też kiedyś otrzymam  nagrodę Nobla.  
Za odrębność. Za statyczność. Za pół nosa rudego 
i pół czarnego. A wtedy dostanę własną miskę. 

czwartek, 28 marca 2019

Wiersz wizualny


.

.

.

Zdżemnij się na kanapce.   .   .   .






Zaczepne miasto


Na billboardzie miga pytanie: Co dzisiaj zrobiłeś, żeby było lepiej?,
a w podświetlonej witrynie sklepu: Jak używasz swojej  inteligencji?
Na płocie wyryte: Nie pasuje ci to zmień to, zmień to,  zmień to.
Na drzwiach autobusu napisano: Jeśli masz wątpliwości,  nie wsiadaj.

Sygnalizacja świetlna kojąco szumi: rzuć się pod koła,
uratuj pisklę małego fiata.
Ostrzegawczo szepczą pasy: zmień się na czerwone.
Wsiadaj i wysiadaj, wsiadaj i wysiadaj.
Kołysz się pomiędzy sznurami aut,
popod schodami wyczekuj.

Oddaj mi pół wiersza, zapłać za parking drobną refleksją,
anuluj gniewne szepty w twojej głowie.
Wahaj się, wahaj się, wahaj się.


czwartek, 14 marca 2019

Kolejne narodziny


Niemłoda smoczyca odrzuca łuski wierszy z niekłamanym wstrętem.
Tak w bólu i niechęci rodzi się kura domowa  z rosołowym odmętem.

Chór:
To na następnym zakręcie, w znoju i zamęcie,
nowe rozpoczęcie. I tu mamy sedno, mirabelki
i  szczaw to jedno. Szumowiny nie szumią, one
się gramolą. Wespół z kiełkami i młodą rukolą.         

Rozedrgany kurnik toczy żywot własny w tłustym garze,
w kuchennym stłumionym oparze smaży się udko, tylko jedno.

Chór:
To na następnym zakręcie. Znużenie albo zadęcie, po co nam
 milion braw, skoro na podwórzu mamy staw.  I oko w rosole.

Ja się nie gramolę. Wiem, że smoki mają mnie w zespole.  
Kura domowa to ja. Wezmę kredyt i spróbuję zwiać.
Przez okno z parasolem. Wyemigruję wewnętrznie
i zrobię to zręcznie.

Chór:
I zrobi to zręcznie.

wtorek, 19 czerwca 2018

Wieża i pospolity ptak


Moje sekretne miejsce to  pusta komora w wieży z ciastek.
Trzymam w niej wspomnienia o tobie i o małym króliku,
którego nie dostałam.

Dobrze się mają moje wspomnienia
i dobrze się mają moje puste miejsca.

Do puszki po landrynkach upycham gorycz porażki,
a w słoiku z dżemem zadomowił się wróbel.

Wszystko i nic mają swoje miejsca w przepełnionym sercu
tuż nad dnem kieliszka. Wróbel utyka. Nikt nie wie dlaczego.





poniedziałek, 11 czerwca 2018

Targ w targ


Handlowanie to kolejna forma przemocy,
bo patrz.
Wpadasz do sklepu i nie posiadasz sensownych pomysłów,
jak z tego wybrnąć.
Nie dysponujesz także kolejną kartą kredytową, bo to nie Manhattan.
Za to sprzedawca ma szarm, ma styl i sto tysięcy szkoleń w CV,
na temat form  opracowywania klienta.

piątek, 8 czerwca 2018

Miłość po uńsku


Jeżeli kochamy, to wchodzimy razem do basenu pełnego piranii.
I nie ma wyjątków.
Kochać to dzielić się okruchami strucli serowej i nie zatrzymać dla siebie ani plastra.
Kocham, ljublu, te amo.
Propozycja nie do odrzucenia na wspólne wyrzucanie śmieci,
póki śmierć nas nie rozłączy.
I paradoksem człowiek, bo tego właśnie pragnie.
Produkować i wyrzucać z blondynką, brunetem - śmieci.
I z całym wszechświatem dzieci.
I niech nikt nie ma spokoju.
Nigdy.

wtorek, 29 maja 2018

Credo

Wierzę, że gdzieś jest cywilizacja. I zamierzam ją odnaleźć,
albo sprowokować, żeby się ujawniła.

W ramach i od razu


Kiedyś zabiorę mistrza na spacer po lesie.
Nie(pełno)sprawnie będziemy zbierać poziomki.
Wnioskuję, że to będzie przełom lipca i czerwca,
bo moja wiedza o lesie jest ponadnormatywna.

Poziomki będą wysuwać nam się z rąk i skakać po liściach,
między kwiaty, gałązki, igliwie,
aż ktoś to nazwie runem i podrzuci Jazonowi.
Ja z on.
My niepełnosprawni.

piątek, 27 kwietnia 2018

Chciałam mieszkać w pałacu


Jest forteca, wieże obronne,
 otwory strzelnicze.

Włożyłam kolczatkę i kaganiec,
żeby nie gryźć niewiernych.

Bo furia jest ślepa i głodna,
a ja doskonale agresywna,
odkąd wykłuli mi oko.

Twierdzę, że tak jest lepiej –
widzę tylko połowę prawdy.

sobota, 21 kwietnia 2018

Małe domy


Mamy domy tak małe,
że tylko lustra
ratują nasze umysły przed uduszeniem.

Czy czynsze są czym że są czym he?

Odbijam się w nim, wychylam się przez ramy
i co się dzieje?
Brzdęk, siedem, brzdęk osiem lat… w świetle,
w ciemności, w zapatrzeniu w dal.

Czymże są czynsze?

Ratunkiem przed milą morską pod mostem
na rzece Lorelai…

Mamy czynsze tak wielkie,
że kamień u szyi niby kropla rosy na liściu mięty.
Czymże są czynsze, kiedy barykada
zamiast drzwi.

czwartek, 12 kwietnia 2018

Dziękuję

Dziękuję Ci, Panie Boże,
że to zdarzyło się teraz, kiedy mogłam
sobie z tym poradzić.

Nie pytam, dlaczego mnie to spotyka,
pytam, dlaczego spotyka to innych.

Czy suma wszystkich cierpień
równa się sumie szczęśliwych uśmiechów?

Ufam, że wszystko będzie dobrze,
nawet kiedy znowu nie jest.