piątek, 8 maja 2015

Brzytwa

Mam na imię William.
Przepraszam za śmieci w sferze ducha,
informacji i narracji.

Opierając się na faktach,
przekładam z ręki do ręki cienkie, uniwersalne
narzędzie krojące.

Ocalałe plasterki prawdy uciekają
z wiatrem w korony cieni drzew
ugiętych od małych jak liście
nawykowych kłamstw.

Odruchowo odgarniam z czoła
kosmyki kontrastów.

I tylko księżyc patrzy na mnie.





2 komentarze:

  1. Co to za jeden, ten Wiliam? Odnoszę wrażenie, że gdzieś już wcześniej o nim słyszałem ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. A to ten od brzytwy ockhama, która miała być narzędziem walki z przydługimi wywodami scholastyków ;)

    OdpowiedzUsuń