poniedziałek, 22 grudnia 2014

Jeszcze większe żarcie

Mam urlop, więc nie napiszą o tym gazety,
ale
zjadłam dzisiaj iście królewskie śniadanie
Śniadanie mistrzów. Śniadanie czempionów.
Śniadanie, na które nie trzeba zapraszać,
bo chętni drzwiami i oknami, zwłaszcza koty.

Do rzeczy proszę, do rzeczy: dwie kromki chleba
z masłem, takiego chleba według norm unijnych,
z dodatkiem masła, solone- czosnkowe, a na to malutkie,
bogate w witaminy, listki roszponki zielone
jak buzia nastolatka po locie do Brukseli.

I od razu uprzedzam: to nie była sałatka, tylko sałata.
To znaczy jedna z odmian. A kabanos był taki elegancki,

cieniutki, paprykowy. I na to wszystko herbata.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz