piątek, 19 grudnia 2014

Natalka

Gładsza od aksamitnej sierści konia arabskiego,
szybsza od strzały, którą na wycieczce
zgubił niewielki amor od Kowalskich.

Działało przez krótki czas, ale na zawsze
zmieniło życie Natalki u ujścia Dunajca.

Chciała to miała, zaciążyło, przechlapało,
wody nie naniosło, w piecu nie napaliło.

I ino ten ziąb.

Tyle, że się grząsko zrobiło, a nieco później
ślisko i ciemniej niż zwykle.

A co mówiło mamidło? Nie mamić, nie omamiać,
nie tracić, ino zyskiwać.

Na samo wspomnienie głowa się kiwa

i telepie się serce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz