niedziela, 14 września 2014

Człowiek 21

Milczy, albo kłamie, bo przecież
się nie wystawi na kamienowanie.
Liczy, przelicza, szacuje. Trwożliwie
ogląda się za siebie, za męża, żonę
i dzieci sąsiadów.

Trafnie ocenia intencje urzędnika, nie tupie, nie podbiega,
przeprasza z uśmiechem. Mężnie wojuje w warzywniaku,
bo to marchew spleśniała i ziemniak zdębiał  nieco,
mówi tonem cichym, błagalnym, jakby nieco zmarzłym.

Człowieka w dwudziestym pierwszym lęki wszechoblazły.
Nie dają się strząsnąć ani podrzucić, pełzają wkoło kolan,
drwią, stoją murem pod ścianą, zajmują miejsce w głowie.

Dlatego biada, po dwakroć biada. Pierwsze biada na terapii
indywidualnej,  drugie na grupowej. Bo terapia jest nie lada,

kiedy mówią: biada, biada.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz