czwartek, 27 lutego 2014

Zawsze na kraterze

Szukając bratnich myśli na kartach dawnych ksiąg,
miło zanurzyć się w czyjś świat i przypominać
uroki dzieciństwa.

Nie pamiętać o mrokach
i nie windować nieszczęść do rangi
dominujących wspomnień.

Czuć spokój, wierzyć w dobro, prać
malutkie ubranka w płatkach mydlanych.

Myśleć o przyszłości, dziękować za przeszłość
co to nas zeszkliła, jak ceramiczną osłonę
naczynia, które z ciasta powstało
i służy do ciasta
zamieszania.

Dzięki za Tirliporka,
za Krysię i za wszystko,
świecie liter.

Jest takie naczynie, które czeka,
by przyjąć w siebie meteor.

Są rodziny, które przez cztery pokolenia
boją się wojny.

A ja nie zapomnę nigdy tych, nad którymi dzisiaj płakałam
w autobusie, podczytując i chlipiąc, aż się jakaś pani przesiadła,
żeby tego nie słuchać, a w duszy grało mi nieśmiertelne:
„Pałacyk Michla,
Żytnia,
Wola”.

2 komentarze:

  1. Pięny wiersz.
    Aże się waruszyłem.
    Nie będzie jednak wojny
    ,wierzę w rozsądek .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki.

      Ja nie wierzę w rozsądek. Nie widzę podstaw.

      Usuń