czwartek, 18 lipca 2013

Elegia na śmierć poety


Umierał poeta inaczej niż żył,
w dostatku życzliwości,
w zdziwieniu dobrocią wielu,
nadspodziewanie zaopiekowany.

I nie wiadomo, czy płakać,
czy podziwiać fenomen
natury ludzkiej,
która w obliczu rzeczy
trwożliwość wzbudzających
nawet u odważnych,
odrzuca na bok
dawne zadrażnienia,
rzuca się pomagać,
jak umie, bo żal poety,
żeby tak odchodził
nic nie robiąc innego
poza odchodzeniem.

Żył poeta inaczej niż umierał,
w ciszy, w rozczarowaniu
istotą człowieczą, w samotności.

A bieda mu była siostrą,
a wiatr mu był w oczy
napierdalał.

A jego zadziwienie w godzinie śmierci,
było mu jak placebo.




1 komentarz: