środa, 8 maja 2013

Moje dzieciństwo w świetle stroboskopu

Zapomniałam wierszyka na dzień matki w drugiej klasie
i zaczęłam strasznie ryczeć. Następne lata spędzone w szkole
przepłakałam również; niech żyje powszechny obowiązek
zamykania tłumu szaleńców w pomieszczeniu z jednymi drzwiami
i kompletnie bezradnym przewodnikiem stada.

Osiągnięć brak, marzeń brak, czasu mnóstwo.

Kiedy oglądam wszystkie wieczorne seriale,
wiotkie neurony stają dzielnie
na przekór myśleniu. Podwzgórze odpowiada
na subtelne sygnały starzenia.

A zatem wszystko będzie dobrze,
jak już przestanie być paskudnie.
Stopy procentowe spadną,
kredyt wzrośnie.

Taki paradoks: głowa do góry,
serce do słoja z formaliną.


2 komentarze:

  1. Mam podobne wspomnienia z czasów podstawówki... :-/

    Moim zdaniem rewelacyjny wiersz. "A zatem wszystko będzie dobrze, jak już przestanie być paskudnie" - nic dodać, nic ująć. Jedyne, co mi się nie podoba, to tytuł. Wg mnie jakoś nie pasuje do treści wiersza, ale mogę się mylić. :-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za komentarz, za dobre słowo. Ja ze szkoły mam różne wspomnienia, od strasznych, do wspaniałych, jak to w życiu:)
    Pozdrawiam
    Ps. Tytuł może i do wymiany, ale muszę pomyśleć w wolnej chwili...

    OdpowiedzUsuń