poniedziałek, 25 marca 2013

Paski

O co walczysz feministko – ladacznico.
Swoje koleżanki traktujesz z góry,
a zwłaszcza tą, której mąż od dwudziestu lat
odreagowuje w domu frustrację, bo pracę ma
trudną i angażującą emocjonalnie.

Nad kim prychasz z pogardą: ona chyba to lubi,
skoro nadal z nim jest. Ja bym tak nie mogła,
nie mogła, nie mogła.

Tak! Ty byś nie mogła. Rzuciłaś fajnego chłopaka,
który bardzo cię kochał, bo przecież nie będziesz
prała jego skarpetek. Niech sam sobie kurwa pierze,
cedzisz nad drinkiem, sącząc cienkiego brązowego
papierosa.

Prawda cię boli, więc ją odrzucasz. Nikomu nie zanosisz
w zębach paska z wypłatą. Twoje paski nikogo
nie obchodzą, taka jest kiczowata prawda.

A prawda jest też  taka, że zazdrościsz swojej koleżance
hartu ducha, siły i odwagi, które codziennie
trzymają ją przy życiu, tak do następnych świąt.

A w święta to jej mąż jest prawdziwym dżentelmenem,
mówi do niej kochanie, całuje ją w policzek,
wszyscy zazdroszczą i szepczą po kątach,
taka piękna para.

A do ciebie kochanie mówi tylko staruszka,
która podaje ci pomidory w warzywniaku,
bo każdy inny człowiek do ciebie
milczy.

Bo nikt nie chce ci powiedzieć, jak bardzo
cię nienawidzi za to, że walczyłaś o obowiązek
pracy dla tej staruszki. Do ostatniego pomidora,
do ostatniego oddechu, bez szans na solidną
trumnę.



2 komentarze:

  1. To bawić się w ten feminizm czy nie?:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MrsD nie powiem tak nie powiem nie ;)Niewiele dla feminizmu wynika z faktu, że jedna z feministek to ladacznica ;)
      Pozdrawiam:)))

      Usuń